TO WYOMING in English


From the blurb:  In 2013 Tadeusz Korzeniewski published a book in Polish, Do Wyoming, addressed to ethnic Poles. The English version of the book, To Wyoming, is made for ethnic Europeans.



PALMYRA
an excerpt

Joseph Smith had his revelations here. The first theophany he scored was at age fourteen, capable son of a gun. Father and Son, our Gods, stepped forth to him from the depths of being. God, formally, but in Smith’s farmer’s clasp that subtle dogma had diverged somewhat. In any case, they confirmed to him that none of the existing churches was true, over which dilemma teen Smith was despairing like another lad over pizza face. Three years later the angel Moroni showed him where in America the book of golden plates from the time before Columbus was buried; just about the shack. When he was 22, another angel put him in contact with the plates, and hence we have the Book of   Mormon. 
Those were so-called founding revelations. Afterwards Joe was still getting offshoots. When Emma, for instance, the first wife, had become unmanageable concerning other chicks, Joe smack received the revelation that the existing covenant had been suspended, and from now on a husband could have a pew of wives. And if she, Emma, wouldn’t cool her stew, He, the Lord, would take care of her: “she shall be destroyed,” D & C 132:54.
 Fun stuff. More or less, you can find it in any religion’s beginnings, so who is to gloat.
 The thing that made me like Mormonism instantly was that it withdrew the exclusive rights to prime epiphany from the past and returned to the folks who here and now had to plow that furrow. This, I must say, was cool. We were again treated seriously. We again had a living religion and the hotline to the Maker to boot. One hundred percent American.
You can almost see that sturdier ingredient within the self-selected European character, how it dumps the Old World for the New One, gets into a tiny shell, hits the gales and rollers of the Atlantic full breast, risking body and carry-ons for weeks on, and if upon hitting Plymouth Rock it had to hear that for a prime chatter with G. was 1700-1800 years too late – what do you think such a sturdier ingredient within the self-selected European character would say?
 “Bollocks!!”
Damn right, and that it did. That’s how Mormonism was born.
That’s why Mormonism has been called the American religion. Conceptually, linguistically, the Book of Mormon was a farmerish reforging of the King James Bible, including the story of Christ appearing on the American continent shortly after the Resurrection. In its main plot it tells of the Israelites, who allegedly had immigrated here from the Middle East 600 years before Christ, split into the good ones and the bad ones, the good ones had written the Book of Mormon, buried it and beaten by the bad ones perished, and the bad ones’ skin color had been altered by God. And hence we’ve gotten the autochthons.
Nice play by Joe Smith there. With his American religion toolkit painting the autochthons as theologically repugnant. Blaming their “dark skin” on their having turned away from Christ. Relieving the ethnic Euros’ internal conflict ensuing from pulling out from under them the yummy real estate. A wicked, wicked stroke.
But if we stopped right there, although it is a fact, we would be unfortunate American chicken hearts of the day. Typical Yankee Marxist sheep. Because in that Mormon distancing from the autochthons, there was also a second, less wicked – wickedless, can even be said – motive. An unintimidated collective instinct of the ethnic Euros, detecting deeper than skin differences between the Johnny-come-lately movers-in and the early-bird-gets-a-warm autochthons. The Mormon doctrine being shaped and well in touch with the natural law, barred the members of more genetically distant groups – and as such incapable of building a successful common culture on a mass level – from becoming the Mormon clergy, i.e. leadership. The thing had just naturally flown out of that instinctive, unintimidated perception of the ethnic European founders of Mormonism. Out of paying heed to that “still small voice” within. "The skin on them has blackened, because they turned away from Christ"... A childish way of recognizing and protecting the natural order of things, sure, but there was always the childish in religion, and so what, if it worked.
Today things have changed at the Salt Lake City vatican somewhat. But that has been a part of general decomposing of the country. The historical Mormons are OK.




http://www.amazon.com/dp/B00J0EYRLK
kindle  |  paperback






Krętactwa wydawnictwa Volumen - mail do Ministerstwa Kultury RP

Mail wysłany 23.03.2014 do:

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego ; Europejskie Centrum Solidarności ; Narodowe Centrum Kultury ; Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa ; Stowarzyszenie Pokolenie ; TVP Kultura ; Rynek Książki ; Biblioteka Analiz ; Magazyn Literacki "Książki” ; wydawnictwo Bellona

Temat: Krętactwa wydawnictwa Volumen; i jego partner Bellona

Treść:

SPRAWA:
    Wydawnictwo Volumen nie wypłaca autorowi honorarium za sprzedaż jego książki "W Polsce" wydanej w ramach tzw. Kanonu Literatury Podziemnej nakładem Volumenu i Bellony

SZPENIE:   Wydawnictwo Volumen; i Bellona, która też coś symuluje, jej dyrektor na moje bieżące maile w sprawie sprzedaży "W Polsce" nie odpowiada

ADRESACI I CC:    Partnerzy kolekcji i Patroni medialni tzw. Kanonu Literatury Podziemnej, czyli:
Partnerzy kolekcji:
Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego
Europejskie Centrum Solidarności
Narodowe Centrum Kultury
Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa
Stowarzyszenie Pokolenie

Patronat medialny:
TVP Kultura
Jedynka Polskie Radio
Rynek Książki
Biblioteka Analiz
Magazyn Literacki "Książki"
empik

OPIS SPRAWY:

Wydawnictwo Volumen tak do mnie symuluje w mailu z 6 marca 2014, cytuję:
Przelew do Pana poszedł dzisiaj. Niestety, wcześniej nie mogłam. Wbrew Pana wyobrażeniom, wydawnictwo nie zamierza - i nie zamierzało - Pana okraść.
Otóż ja, autor Tadeusz Korzeniewski, mówię, że przelew nie przyszedł do dzisiaj tj. 23.03.2014. Mój Bank of America tak mi pisze:
the wire transfer should have been received within one to seven business days from the date it was sent.
OK, mogło "coś się stać", trzeba dać szansę wyjaśnić, prawda?
W dniach marzec 18-20 wysyłam pięć maili do Volumenu, że przelewu nie ma i że trzeba skontaktować się z bankiem wysyłającym przelew i powiadomić odbiorcę o statusie przelewu. Volumen nie odpowiada na żaden. Tak jak nie odpowiadał na tuzin innych maili na przestrzeni czterech lat, zaraz jak tylko zakarbował mnie jako autora.

A ta konkretna rzecz, o honorarium autorskie, toczy się już od 9 grudnia 2013, kiedy wysłałem pierwszego maila w sprawie rozliczenia - i nie dostałem odpowiedzi. Nie dostawałem odpowiedzi na pięć następnych maili do wydawcy Volumen aż do końca stycznia 2014. Żadnej.

Dopiero jak na moim blogu, agregownym przez popularny portal społecznościowy, zamieściłem informację, żeby nie kupować "W Polsce" w wydaniu Volumenu tylko moje z Amazonu, bo wydawnictwo nie płaci mi honorariów - po kilku godzinach zgłasza się mailowo Volumen, po raz pierwszy od lat.

W międzyczasie wesolutko sobie wydaje Volumen książki (ma fundusze) i aktywizuje się w spotkaniach, jak można dowiedzieć się z internetu.
Ja mieszkam w Seattle, nie mogę wejść do biura wydawnictwa, żeby powiedzieć co i jak. Że ta sprawa to krętactwo i symulacja.  Więc piszę cc.
Przytaczam niżej paragraf "7" Umowy podpisanej w 2009 z Volumenem. Żadne ze zobowiązań wymienionych w tym paragrafie nie zostało przez wydawcę do dziś włącznie - trzy i pół roku - wypełnione:
§ 7.
1. Za udzielenie Wydawcy praw określonych niniejszą umową Wydawca wypłaci Autorowi wynagrodzenie autorskie w wysokości 12% wartości sprzedaży liczonej od cen netto (bez VAT), po których Wydawca dokumentuje sprzedaż książek wchodzących w skład Kanonu poszczególnym odbiorcom.
2. Wynagrodzenie powyższe zostanie wypłacone w następujący sposób:
a) zaliczka na poczet honorarium autorskiego w wysokości 10% całego honorarium, należnego w przypadku sprzedaży całego nakładu książki w kwocie 2400,- brutto – w terminie 30 dni od dnia podpisania niniejszej umowy. 
b) pozostała kwota łącznego honorarium autorskiego, o którym mowa w § 7 pkt. 1: dwa razy w roku, według stanu na dzień 30 czerwca i 31 grudnia, w ciągu 30 dni od ww. terminów, na podstawie rozliczenia sprzedanych egzemplarzy opracowanego przez Wydawcę, począwszy od 2010 r.
Czy wydawnictwo Volumen nie poczuwa się wobec wymienionych Partnerów i Patronów projektu do rzetelnego postępowania wobec publikowanego w tym projekcie autora? A Bellona też, dalej będziecie chować się po krzakach jak tu takie krętactwa odchodzą? Mamy marzec 2014, książka wyszła w lipcu 2010, żadnego rozliczenia sprzedaży do tej pory nie zrobiono. To miał być projekt honorujący autorów stawiających się Ruskiej Bolszewii. Kolo co zrobił moje zdjęcie zamieszczone w książce, dostał honorarium, a ja jako autor książki nic. Ile was tam zepchało się wokół produkcji tego "Kanonu", grafików, wstępników i innych fików, którzy Mostowa od środka na oczy nie widzieliście, i pewnie podostawaliście swoje "na umowę", "na zlecenie", i jakie tam jeszcze kombinacje - a ja, zawzięty drukarz NOWej z czasu przed-1980, kiedy nie było tak tłoczno na froncie buntowym, dostaję figę z makiem. Ładni mi z was "animatorzy kultury narodowej". Tfu!
Tadeusz Korzeniewski
23 marzec 2014